Choć pierwsze słowa tytułu tego artykułu mogą brzmieć jak początek dowcipu, opowieść nie ma nic wspólnego z kawałem czy legendą. Z sudeckiej wsi pod Wałbrzychem pochodził uznany śląski kompozytor i kapelmistrz, Robert Radecke, związany m.in. z operą w Berlinie. W młodości spotkał w Szwajcarii Richarda Wagnera. Słynny twórca dramatów muzycznych podarował młodemu adeptowi Muz niezwykłą pamiątkę. To kilka taktów najstarszej zachowanej wersji motywu Walkirii – muzycznego wyrażenia, melodycznego idiomu, który Wagner wplótł w tkankę kilku swoich dzieł scenicznych! Dziś to jedna z najlepiej rozpoznawalnych melodii w dziejach! Znana z kilkuset (!) filmów, seriali itp. Zaskakujące jest to, że w rodzinnej wsi obdarowanego do dziś zachował się grobowiec rodu… Wagnerów!
Niezwykły zbieg okoliczności i niezwykły podarunek, który zapisał się w historii muzyki. Bohaterem będzie kompozytor dziś zapomniany w swoim dawnym domu. W Dziećmorowicach nie zachował nawet pomnik, który upamiętniał słynnego muzyka pochodzącego z Gór Wałbrzyskich. Dzięki uprzejmości szwajcarskiego domu aukcyjnego Koller mogę za to pokazać Wam niezwykle intrygujący wpis Wagnera w albumie mieszkańca Dziećmorowic!